Być może już nie długo Rada Ministrów zdecyduje o poważnej rewizji Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO), w tym o redukcji części pożyczkowej aż o 5,1 mld euro. Argumentem za, jak przedstawia to resort funduszy, ma być m.in. krótki czas, jaki nam pozostał do pełnego wykorzystania unijnych środków, a także ograniczenie presji na budżet państwa w 2026 roku.
Budżet pod presją
To presja w przyszłorocznym budżecie ma być rzeczywiście duża. Minister finansów i gospodarki wylicza, że zadłużenie Polski na koniec 2026 roku, ma wynieść 66,8 procent PKB, ale bez uwzględniania PKO byłoby to 63,7 procenta PKB. Można więc powiedzieć, że realizacja unijnego programu zwiększa nasz dług w ujęciu unijnym, o około 3 punkty procentowe, czyli w przeliczeniu na złote - o 100 - 120 mld złotych. Jeszcze gorzej wygląda to, wedle słów ministra, w odniesieniu do długu publicznego wedle polskiej definicji. Tu różnica sięga nawet 4 punkty procentowe PKB w efekcie czego w 2026 roku zadłużenie ma wynieść 53,8 procenta PKB, niebezpiecznie zbliżając się do ustawowego progu ostrożnościowego (który wynosi 55 procent PKB). Tymczasem to właśnie m.in. szybki przyrost długu stał się podstawą do zmiany pespektywy oceny ratingowej dla Polski przez agencję Fitch i Moody`s w ostatnich dniach. Agencje ostrzegają przy tym, że jeśli nie zostaną podjęte działania konsolidacyjne, zadłużenie Polski może nadal rosnąć, co z kolei może być powodem cięcia już nie perspektywy, ale samej oceny ratingowej. Sytuacja jest o tyle nietypowa, że zwykle fundusze unijne są niejako neutralne dla finansów publicznych. Jak to się stało, że w 2026 roku, mają jednak stanowić tak duże obciążenie dla budżetu państwa? - W zasadzie to było wiadome od samego początku komentuje główny ekonomista Konfederacji Lewiatan. - KPO w części pożyczkowej to nic innego jak pożyczka od, powiedzmy, Komisji Europejskiej. Co prawda na niski procent, ale po prostu zwiększa poziom naszego zadłużenia. W teorii ten kredyt z UE, z instrumentu na rzecz odbudowy po pandemii, powinien być rozłożony na okres pięciu lat, ale nasz KPO przez dłuższy czas był zablokowany. Teraz mamy dostać dużo pieniędzy naraz i to do tego w ostatniej chwili, bo KPO musi być wykorzystany do sierpnia 2026 roku. - I dla budżetu w 2026 roku, rzeczywiście może stanowić to spore obciążenie. Tym większe, że pandemia wydaje się być dawno za nami, za to w tzw. międzyczasie finanse publiczne znalazły się pod presją ogromnych wydatków na obronność.

Jak UE finansuje program
Krajowy Plan Odbudowy to 59,8 mld euro, w tym 25-,27 mld euro w postaci bezzwrotnych grantów i 34,54 md euro w formie preferencyjnych pożyczek. To część Europejskiego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności i programu NextGenerationEU. - Ten program, w odróżnieniu od zwykłych unijnych funduszy, nie ma ustalonego stałego finansowania ze skałek państw członkowskich - zaznacza główny ekonomista Pracodawców RP. KE pożycza pieniądze na program z międzynarodowych rynków finansowych. Dla części grantowej źródłem zwrotu tych środków przez KE ma być trwale źródło przyszłych dochodów własnych UE, np. udziały w ETS czy CBAM. Nie jest to więc manna z nieba, ale na razie nie obciąża wprost polskiego budżetu. Z kolei część pożyczkowa to dług rządów wobec KE, które przekazują środki dalej - przedsiębiorcom i samorządom. - Początkowo wpłaty z KE tworzyły nie tylko dług polskiego rządu, ale też poduszkę płynnościową. Wraz z przekazywaniem środków beneficjentom, rząd zostaje z długiem, ale środki lądują w kieszeni beneficjentów. Pytanie, jak wielki to problem dla budżetu? - biorąc pod uwagę wzrost długu i potrzeb pożyczkowych budżetu państwa, KPO nie stanowi jakiegoś strasznie dużego obciążenia dla finansów publicznych - komentuje ekonomista Banku Pekao. - Resort finansów nie musi zaciągać specjalnego dodatkowego długu na polskich warunkach rynkowych, prawdopodobnie nie wpływa to na wysokość deficytu. Za to z drugiej strony pożyczki z UE trafiają na ważne projekty, takie jak farmy wiatrowe na morzu. Warto przy tym dodać, że pożyczki z KPO koniec końców będą spłacane przez ostatecznych beneficjentów, czyli przedsiębiorstwa czy samorządy. Spłaty te prawdopodobnie będą wpływać do budżetu państwa, tyle że rozłożone na kilka czy kilkanaście lat. To dyskusyjna teza, że KPO stwarza presję na budżet państwa. Dług i deficyt mierzymy w relacji do PKB, a wykorzystanie KPO wpływa na wzrost naszego PKB. Jeśli więc o tym mowa, to pokażemy też, o ile nasza gospodarka może być większa dzięki relacji planu odbudowy. Pokażemy, ile urosną dochody podatkowe i składkowe sektora finansów publicznych. Zastanówmy się, na ile program KPO obniży przyszłe dochody własne KE płynące z Polski. Dopiero taka kalkulacja da prawdziwy obraz wpływu KPO na dług publiczny w kolejnych latach. Bez tej kalkulacji wniosek o obciążeniu finansów publicznych przez KPO i decyzja o rezygnacji z 5 mld euro finasowania w części pożyczkowej KPO wydają się kontrowersyjne.


Pożyczki a rozwój
Krajowy Plan Odbudowy, czy w części grantowej, czy pożyczkowej, to rozwój Polski - komentuje wicepremier, minister cyfryzacji. - To setki miliardów złotych, które tutaj już pracują i będą jeszcze pracowały, zmieniają Polskę, dają napęd polskiej gospodarce i pomagają też obywatelom. Wspierają obszary, które przez lata były niedofinansowane, jak ochrona zdrowia czy cyfryzacja. Projekt budżetu do końca września powinien wpłynąć do Sejmu. Dzisiaj rząd skupia się na tym, żeby te pieniądze jak najlepiej i jak najszybciej wykorzystać, bo mamy wielkie opóźnienia, które trzeba nadrobić.
Źródło: Gazeta Rzeczpospolita, 26 września 2025.


