Ta strona używa plików Cookie. Korzystając z tej strony zgadzasz się na umieszczenie tych plików na twoim urządzeniu
Tsunami zadłużenia idzie przez Europę i USA
15.09.2025

Tsunami zadłużenia idzie przez Europę i USA

Alarm na rynku obligacji: inwestorzy mogą wymusić na kolejnych krajach jeszcze głębsze cięcia budżetowe i podwyżki podatków. Europa zapożycza się najdrożej od czasu kryzysu strefy euro, w USA inwestorzy obawiają się o kształt budżetu

Wraz z początkiem września zmieniła się narracja na światowych rynkach finansowych, a giełdy notują spore przeceny. Wizja miękkiego lądowania gospodarki i obniżek stóp procentowych jest zastępowana obawami o rosnące potrzeby pożyczkowe USA i krajów Europy Zachodniej. Dlatego inwestorzy  (banki, fundusze inwestycyjne, firmy ubezpieczeniowe) zaczęli wyprzedawać obligację państw, windują  ich oprocentowanie.

 

 

Najgorzej od 2011 roku

 

Oprocentowanie amerykańskich obligacji 30-letnich przekroczyło kolejny raz w tym roku psychologiczną barierę 5 procent. Obligacje Wielkiej Brytanii są najwyżej oprocentowane od 1998 roku (4,5 procent). Francja, Holandia, czy Niemcy zapożyczają się najdrożej od 2011 roku, czyli od czasu kryzysu strefy euro. Bloomberg informuje, że rosną też rentowności „papierów’ Australii i Japonii. Przez świat przelew się fala wyprzedaży obligacji. Inwestorzy sprzedają to, co mają, oczekując, że nowe emisje kupią na lepszych warunkach (obligacje tanieją, ale ich oprocentowanie rośnie). Mają ku temu dobre powody: Europa ma ogromne potrzeby pożyczkowe w związku z wydatkami na zbrojenia, ale nie spieszy się z ograniczeniami wydatków, ani podwyżkami podatków (choć akurat Francja i Wielka Brytania ograniczają wydatki). We wtorek w Wielkiej Brytanii rząd premiera poinformował, że „żelazne zębowianie do przestrzegania zasad fiskalnych pozostaje w mocy” i że podjęto niezbędne decyzje, aby „ustabilizować finanse publiczne”. Jak podaje BBC, chodzi o planowane, ale nie sprecyzowane podwyżki podatków. Z kolei w USA Sąd Apelacyjny w USA stwierdził, że znacząca część ceł wprowadzonych przez prezydenta USA została nałożona w sposób nielegalny. Sprawa trafi do Sądu Najwyższego, ale inwestorzy obwiją się o uszczuplenie dochodów amerykańskiego budżetu z powodu mniejszych ceł. Teraz okazuje się, że dla rynków większym problemem niż cła prezydenta USA będzie brak tych ceł. - Jeśli wpływy podatkowe z ceł znikną, trzeba będzie je uzupełnić i znaleźć inne źródło finasowania obiecanej przez prezydenta USA obniżki podatków. We wtorek niemiecki DAX stracił 2,3 procenta, angielski FTSE - 0,87 procenta, a francuski CAC40 - 0,7 procent. Spadały także indeksy w USA: S&P500 stracił 0,6 procenta, a Nasdaq - 0,8 procenta. Inwestorzy uciekają w złoto, którego cena osiągnęła nowy rekord - 3509 dolarów za uncję (31,1 grama).

 

Walka o budżety

 

To rynek obligacji rządzi światem i giełdą - wysokie rentowności doprowadzają państwa do bankructw, zmuszają do cięć budżetowych i wywołują kryzysy na giełdzie. Inwestorzy uznają, że skoro można mieć pewny i bezpieczny zysk z obligacji, to ograniczają inwestycje w akcje. A skoro państwa będą miały coraz większe potrzeby pożyczkowe, to inwestorzy wiedzą, że mogą dyktować warunki i żądają wyższych odsetek. W ostatnim roku cięcia budżetowe przeprowadziła Francja, czy Wielka Brytania. Ale dla rynków to ciągle za mało. Pod presją agencji ratingowych Rumunia podwyższyła właśnie podatki i zamroziła wzrost wynagrodzeń w budżetówce. - Jeśli nie ma przychodów, agencje ratingowe zareagują. W maju agencja ratingowa Moody`s obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Stanów Zjednoczonych. Tym samym dopełnił się trwający od 2011 roku proces utraty najlepszego ratingu przez USA - wcześniej na taką decyzję zdecydowały się S& Global Ratings (2011 rok) oraz Fitch Ratings (2023 rok). A obniżka ratingu to prosta droga do kolejnych podwyżek rentowności. Strateg ds. akcji w biurze maklerskim Cavendish Securities, przywołał pod koniec minionego tygodnia opinie byłych członków Komitetu Polityki Pieniężnej Banku Anglii (odpowiednik RPP). Byli członkowie prognozują „brytyjskie wydarzenie fiskalne pod koniec 2025 lub w 2026 roku”. Tym „wydarzeniem” mogą być głębokie cięcia i rekonstrukcja budżetu, ale równie dobrze może być to kryzys zadłużeniowy, który na koniec i tak prowadzi do ostrych cięć i podwyżek podatków. Tę sytuację uznaje się za tak poważną, że sugeruje się wstrzymanie sprzedaży długoterminowych obligacji skarbowych, aby złagodzić presję na wzrost ich rentowności. To problem również dla Polski. Złoty może się osłabić i wzrosną koszty zadłużania się. Obecnie rentowności polskich obligacji 10-letnich wynoszą 5,5 procenta - najwięcej od czerwca. Puki co polska jest jednak „zieloną wyspą”. - Naszym asem w rękawie jest pobudzenie wzrostu gospodarczego poprzez inwestycje, jednocześnie przy co najmniej stabilnej, a może nawet lekko przyspieszającej, konsumpcji. To, ten dobry stan gospodarki, odróżnia nas od sytuacji innych krajów (np. Rumunii), które musiały pod naporem rynków przeprowadzić duże cięcia wydatków - mówi nam główna ekonomistka Banku Pocztowego.

 

 

Rynek czeka do piątku

 

Niepewność potrwa co najmniej do końca tygodnia. W piątek (5 września) poznamy kluczowy w tym miesiącu raport o amerykańskim zatrudnieniu w sierpniu: rynek spodziewa się złych danych. Już w lipcu liczba osób bezrobotnych przez co najmniej 27 tygodni przekroczyła 1,8 miliona, a to najwięcej od 8 lat. Z kolei odsetek osób pracujących spadł do najniższego poziomu od 2022 roku. Dane nie spodobały się prezydentowi USA, który zdymisjonował szefową Biura Statystyki Pracy. Prezydent USA uznał, urząd sfałszował wyniki o zatrudnieniu, by - jak powiedział - „przedstawić republikanów i mnie w złym świetle”. Paradoksalnie słabe dane mogą poprawić nastroje inwestorów - rosnące bezrobocie pozwoli Fedowi (bankowi centralnemu USA) w szybszym tempie obniżać stopy procentowe, żeby pobudzić gospodarkę. A niskie stopy to niskie koszty zadłużania się. Jednak jeśli dane o zatrudnieniu będą bardzo złe, wrócą obawy o recesję w gospodarce. Obecnie rynek spodziewa się obniżki stóp procentowych w USA o 0,25 punktów procentowych na posiedzeniu 16-17 września 2025. Dalsza ścieżka obniżek jest pod znakiem zapytania: konsensus rynkowi mówi o trzech obniżkach do końca roku. - Rynek obligacji na całym świecie mówi nam, że obawia się kierunku, w którym zmierzamy - powiedziała główna strateg ds. rynku długu. Ten kierunek to rosnące wydatki i nieopanowana w USA inflacja. - Dopóki nie zobaczymy spójnej polityki lub sygnału, że gospodarka zwalnia, rynek będzie oczekiwał wyższych odsetek od długu.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza, 4 września 2025.